Księga Wspomnień


O mnie...

Szum potoku
- czy znasz go
drogi przechodniu?



Czasy Dawne

2010
kwiecień
luty
2009
grudzień
2008
październik
marzec
luty
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
sierpień
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń



Scieżki do innych krain

Miejsce odpocznienia i nauki...
Przemiana

Czasem podążam w tym kierunku...
Szukaj czterolisntej..
Adaneth

Muzyka
Norah Joens
Loreena McKennitt

Galeria
Serwy
Jednorożce


blog.pl



moon phases
 



Sen ukazał w dni ostatnie...

Wielkanoc
Chrystus objawia się mi ostatnio w ciszy i cierpieniu. Widzę moją grzeszność - chcę być Jego własnością. Wyłączną własnością. A jednocześnie nie jestem w stanie być Mu wierna do końca. Widzę w sobie margines niewierności - czasem większy, czasem mniejszy.
Jedyne co mam dla Niego to chcenie, choć i czasem chcenie zatrzymuje mnie w przeszłości nie pozwalając iść dalej, dalej z Nim.
Chryste - obmyj mnie. Oczyść, uświęć w prawdzie.. Twoje słowa są prawdą.

allivea 2010-04-07 09:58:28
skomentuj (0)
karmel - milczenie

10 lutego: Mój Umiłowany poucza moją duszę; przemawia do niej w milczeniu i wśród ciemności. (święta Teresa od Dzieciątka Jezus)

Milczenie towarzyszące duchowym próbom jest sposobem działania Boga. Ono zdumiewa nas do głębi, bo jest sprzeczne z doświadczanymi przez nas prawami tego świata. Nie tylko zdumiewa, lecz także przeraża, budzi bunt, wyobcowuje z dotychczasowego środowiska. Próby są uprzywilejowaną przestrzenią Jego działania, ponieważ - jak żadne inne doświadczenia - zabierają wszystko, co było dotychczas, a zostawiają milczącą samotność. Próby wprowadzają na drogę biblijnego milczenia, które rozpoczyna się totalnym osłupieniem w obliczu zaistniałej sytuacji. Na gruzach dotychczasowego życia doświadczamy buntu oraz wielu pytań o sens, o przyczynę, o przyszłość. Pytań, podkreślmy to wyraźnie, najczęściej bez odpowiedzi. Milczenie Boga jest tutaj absolutne. Z biegiem czasu pytania wyciszają się, milkną, a pojawia się stan odrętwienia. Nie jest on jednak rezygnacją. Po przejściu burzy pytań człowiek sam staje się milczącym, wchodzi w milczenie. Wciąż towarzyszy mu milczenie Boga. Gdy cisza wnętrza wystarczająco dojrzeje, gdzieś na dnie serca pojawia się iskra, ciche wyczekiwanie uwolnione od buntu. Ono jest początkiem spotkania z Bogiem; jest zwiastunem wewnętrznych i istotnych zmian, z których zrodzi się człowiek o głębokim spojrzeniu na życie.


allivea 2010-02-10 19:34:36
skomentuj (1)
www.allivea.pl
Zapraszam na moją stronę internetową: www.allivea.pl
allivea 2009-12-09 18:36:35
skomentuj (1)
Pełnia...

Im bardziej skupiony w sobie żyje ktoś w swoim wnętrzu, tym silniej promieniuje i pociąga innych.

Nawet jego ciało jest w pewien sposób ''uduchowione''. 

<<Św. Teresa Benedykta od Krzyża>>

 

Holenderski karmelita i dziennikarz, błogosławiony Tytus Brandsma, z charakterystycznym dla siebie wyczuciem boskiego przeznaczenia rzeczy ziemskich, snuje piękną refleksję o Karmelu: ''Karmel wznosi się ponad niepokoje życia, ponad burzliwe sztormy tego świata. Jego samotność jest poza zasięgiem życia gorączkowego i ulegającego kaprysom; jest otoczony Bożym pokojem''. Jego refleksja wyraża tęsknotę ludzkiego serca za prawdziwym pokojem, który w konfrontacji z burzliwymi dziejami tego świata nie przemija. Człowiek, poszukując go, musi podjąć wysiłek dotarcia do tajemniczego miejsca, które - jak słusznie wyczuwa - skrywa się w nim samym. Największe głębie ludzkiej duszy skrywają Boga, dawcę prawdziwego pokoju. Jest tam spokojne jezioro, którego tafla nie marszczy się, mimo iż na zewnątrz szaleją burze. Ten wewnętrzny pokój udziela się również ciału. Im dalej jesteś od Boga, tym dalej jesteś od upragnionego pokoju.


allivea 2008-10-14 20:02:18
skomentuj (0)
Głębia przyzywa głębię...
hukiem oceanów...
Odzywa się we mnie głębia.
Lubię tę głębię...
Lubię jej ciche, ukojone ciało rozwierające przede mną swoje ramiona.
Znajduję spokój w Twoich szerkoch ramionach.
Znajduję go tuląc się do Twej przebitej piersi.
Kocham już nie tylko Twoją uwielbiną duszę - kocham teraz i uwielbine ciało.
Zielono mi tej wiosny bardziej niż zeszłych wiosen...
 :)
allivea 2008-03-31 18:01:28
skomentuj (1)
hmm... Lęki
"Na straty pojawiające się w naszym życiu i osób bliskich reagujemy lękiem. Nie chcemy strat, dlatego żyjemy w permanentnym lęku przed nimi, a tym samym przed Bogiem. To, co budzi lęk, powinno zostać przyjęte, jak anioła zwiastowanie. Lęk nie przyjęty prowadzi do większej udręki, do odczuwania, iż jesteśmy bez Jezusa w naszej samotności. Odczucie bycia samemu, niepotrzebnym, niekochanym ma u swoich początków lęk. Kształtuje on nasz sposób myślenia o nas i znaczeniu doświadczeń, które mamy za sobą, ale i w których nadal trwamy. Lęk mówi mi o czymś istotnym. Dlatego potraktujmy lęk, jak anioła, który przed czymś ważnym ostrzega, na coś uwrażliwia, przypomina o sprawach, które nam spowszedniały. Lękamy się, że możemy coś utracić, być czegoś pozbawionymi, dlatego reagujemy w ten sposób. Życie takie skłania do przyjmowania pocieszenia od świata, z ciała, lub od złego ducha.
Najtrudniejszy jest lęk przed ludźmi, od których jesteśmy zależni. Czujemy się gorszymi i niedorastającymi do tego, co mówią. To lęk każe nam się zamykać w ich obecności. Nie mamy odwagi ujawnić przed innymi czegoś, co skrywa nasza samotność i lękliwe myślenie. Obawiamy się, że komuś się nie spodobamy. Jest w nas silna, wewnętrzna potrzeba udowodnienia innym, że coś znaczymy. Lęk popycha nie tylko do zamykania się w sobie, izolowania się od innych, ale i sięgania po „chorą miłość” rozumianą jako nieczystość."
tekst pochodzi ze strony:www.pierzchalski.ecclesia.org.pl


allivea 2008-02-29 20:22:17
skomentuj (0)
Jak Feniks
Ostatni dzień Starego Roku.
Wszyscy podsumowują - ja nie silę się na podsumowania.
Zostawiam go w milczeniu za sobą,
ciesząc się, że już za mną,
że niknie w wieczności.


Pokusa
"Kusząc, szatan czyni to na niezliczoną ilość sposobów.
Nawet podobne pokusy cechują się różnymi odcieniami i barwami,
nieraz bardzo subtelnymi różnicami, w zależności od człowieka.
Święty Ignacy z Loyoli grupuje je w trzy kategorie.
W pierwszej kategorii pokus kusiciel stara się wszystko utrudnić,
pokazując rzeczy w negatywnym świetle. Wyolbrzymia trudności do tego stopnia,
że niewielkie nieraz doświadczenia urastają w wyobraźni do niebotycznych gór,
niemożliwych do przejścia. Druga kategoria pokus to nakłanianie człowieka
do wywyższania się i chełpliwości. Dosłownie ze wszystkiego:
z dóbr materialnych, duchowych, intelektualnych. Nakłania do chełpliwości
i próżnej chwały, dając do zrozumienia osobie kuszonej,
że jest pełna dobroci i świętości, wynosząc ją przez to w jej własnych oczach.
I trzecia kategoria pokus. Jeśli nie może wynieść człowieka w pysze,
stara się strącić go w przepaść ludzkiej nędzy, by się z niej już nie podźwignął.
Kusi do fałszywej pokory, skoncentrowania się na swej słabości,
przekonując o bezużyteczności czynionych wysiłków w pracy nad sobą."
św. Ignacy Loyola

allivea 2007-12-31 11:36:49
skomentuj (0)